sobota, 16 lutego 2013

9. Przyjaciele, to wszystko co mamy


  Podbiegliśmy szybko do okna. Niedaleko ratusza unosił się dym. Przerażona spojrzałam na Jasona. On tak samo wystraszony spojrzał na mnie. Odeszliśmy od okna, a Jason zwrócił się do swojego przyjaciela.
  -George, ja i Jen zobaczymy co się stało. Wy za ten czas przygotujcie siedem miejsc do spania, ok?- powiedział Jase.
  -Ok, przygotujemy, ale dlaczego aż siedem?- zapytała Eliza.
  -Nie przyszliśmy tu z Jasonem sami, oprócz nas jest jeszcze pięcioro zombie- odpowiedziała po czym pociągnęłam wampira na klatkę schodową.
  Zeszliśmy- a właściwie zbiegliśmy- ze schodów, a później wlazłam Jase’owi na plecy i pognaliśmy na północ.
  Po kilku sekundach byliśmy na miejscu. Znajdowaliśmy się przy połączeniu Dreamerii z prawdziwym światem, a na drodze znajdował się krater o szerokości około trzydziestu metrów i podobną głębokością. Rozejrzeliśmy się, histerycznie poszukując naszych przyjaciół.
  -Annabeth! Sam! Christie!- krzyczałam ile mogłam.
  -Harry! Philip!- pomagał mi wampir.
  Usłyszałam ciche piszczenie dochodzące z mojej lewej strony. Pobiegłam w tamtą stronę, gdzie znajdowały się bujne krzaki. Leżał tam poturbowany Philip przyciskający do siebie Sam i Christie.
  -Jason, pomóż mi!- wrzasnęłam do niego. Przybiegł do mnie i pomógł wyciągnąć naszych przyjaciół z zarośli. Ułożyliśmy ich bezpiecznie.
  -Nie wiecie co z resztą?- zapytałam przerażona. Sam wskazała palcem na stojący nieopodal budynek, z którego dobiegały trzaski. Byłam zdziwiona, że wcześniej ich nie usłyszałam. Jason zareagował natychmiastowo i pobiegł do środka.
  -Zostaniecie sami?- ponownie zadałam pytanie, ponieważ czułam potrzebę, aby pomóc reszcie. Sam kiwnęła głową, więc pobiegłam do wejścia budowli. Kiedy przekroczyłam próg zobaczyłam moich przyjaciół walczących z… jakąś dziką kreaturą. Był to ogromny wąż z pięcioma głowami i ostrymi, jak brzytwy zębami i pazurami. Zwykły śmiertelnik z pewnością pomyślałby o mitologicznej hydrze i miałby poniekąd rację, tylko tyle, że takich hydr jest na świecie wiele tysięcy. Kiedyś mnie zaatakowały takie dwie… ale to już inna historia.
  Najbardziej dziwiło mnie, że Harry i Annabeth mieli broń. Annabeth strzelała z łuku, a Harry walczył mieczem. Jason biegał wokół potwora i dość prymitywnie go gryzł. Widziałam, że Harry celuje w jedną z głów.
  -NIE!- krzyknęłam. Wyciągnęłam mój miecz z pochwy i zablokowałam nim cios Harry’ego. Mój przyjaciel spojrzał na mnie zdezorientowany.
  -Hydrze NIE WOLNO odcinać głowy! Na jej miejsce wyrastają DWIE nowe!- pouczyłam go kładąc nacisk nie niektóre słowa. Cięłam w tułów kreatury chcąc go trochę ogłuszyć, jednak nie wiele to dało. Hydra denerwowała się jeszcze bardziej i zionęła ogniem. Próbowałam sobie przypomnieć jak kiedyś pokonałam aż dwa potwory.
  -Ogień!- krzyknął Jason z drugiej strony Sali, w której się znajdowaliśmy. Właśnie! Żeby pokonać hydrę trzeba uciąć głowę, a następnie podpalić jej szyję. Schowałam miecz.
  -Zajmijcie ją! Kiedy dam znak odetnij jej jedną z głów Harry!- wrzasnęłam i pobiegłam do płonącego drewnianego stołu.
  -Teraz!- krzyknęłam. Harry natarł na hydrę i odciął głowę, która była najbliżej mnie. Skoczyłam na krwawiącą zieloną krwią szyję, podpaliłam ją i szybko zeskoczyłam z kreatury. Powtórzyliśmy to jeszcze z trzema głowami, tak że została tylko jedna, ale za to największa.
  -Jason, chodź tu!- krzyknęłam w jego stronę. Z prędkością światła przybiegł do mnie.- Weź blat stołu, a kiedy ja i Harry odetniemy łeb podpal szyję, tylko szybko!- powiedziałam mu. Kiwnął w odpowiedzi głową. Pobiegłam do Harry’ego.
  -Dobra, to na trzy!- powiedział mi.- Jeden… dwa… TRZY!- wrzasnął i skoczyliśmy razem na potwora. Odcięliśmy łeb z pewnym oporem, ale się udało. Odskoczyliśmy na bok, a na szyi potwora siedział już Jason podpalając ją. Szybko zszedł z kreatury i podszedł do nas. Tak jak się spodziewałam hydra i wszystkie jej głowy rozwiały się w popiół. Przybiłam z chłopakami piątkę i chcieliśmy już wychodzić, kiedy usłyszeliśmy jęki z drugiej strony sali. Zapomnieliśmy o Annabeth!
______________________________
Głupia ja, głupia ja, GŁUPIA JA! Zapomniałam zupełnie o tym blogu ;c A po za tym nie miałam za dużo czasu i weny :/ Bardzo, bardzo, bardzo Was przepraszam ;( Znowu Was zawiodłam :( Ale, co się stało, to się nie odstanie ;P Rozdział dodany, będę się bardziej starać. Jak myślicie, Annabeth przeżyje? I jeszcze jedno pytanie: denerwuje Was to, że opowiadanie zeszło na bardziej... wojowniczy styl? Kiedy pisałam pierwszy rozdział miałam co do tego opowiadanie inne zamiary, ale teraz lepiej pisze mi się w takich klimatach ;D Proszę o szczere odpowiedzi ;)
I love you all!
Agata ;*

4 komentarze:

  1. super rozdział, z resztą jak wszystkie : ) ! Hmmmm ja niezbytnio lubię wojowniczy styl, ale ty piszesz tak ciekawie, że chyba go polubię :) (ale i tak czekam na jakieś miłostki) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłostki będą, to jest wiadome od początku tego opowiadania ;)Być może już w następnym rozdziale... ;D

      Usuń
  2. piękny jest ten nowy wygląd bloga <333

    OdpowiedzUsuń

Kursor pochodzi ze strony profilki.com.pl/strzalki/strzalki/angelcursor.cur